Ludzie Sorosa w ukraińskim rządzie – koktail tupetu, niekompetencji i wilczych apetytów

1437

Ukraiński politolog Taras Zahorodnyj dał niedawno bezlitosną ocenę kasty “grantojadów” – wyhodowanych przez George`a Sorosa zawodowych działaczy finansowanych przez niego organizacji pozarządowych, a faktycznie firm lobbystycznych jacy po zeszłorocznych wyborach opanowali kluczowe pozycje w strukturach ukraińskiej władzy. Jego opinia odkrywa mało znane w Polsce prawdziwe oblicze ukraińskiej polityki, z którym na co dzień stykają się Ukraińcy.

“Nasze grantojady lubią porównywać swoje zarobki z rynkiem (w stylu “obrazimy się i odejdziemy”). Gdzie na przykład może iść Nowosad? (minister oświaty -red.) Z punktu widzenia prawdziwego rynku jej miejsce to początkujący stażysta lub operator call center z pensją do 10 000 hrywien (W Kijowie. W regionie – 5 000-6 000). Dlaczego? Niedokończone studia wyższe (licencjat), nie ma umiejętności praktycznych w swoim 29. roku życia (zwykłe grantojedzkie bzdury i studiowanie, żeby studiować i dalej dostawać granty). Cóż, ja już nie mówię o tym, jakby się jej szef roześmiał w twarz, gdyby zażądała premii pod koniec roku po trzech miesiącach pracy. To w najlepszym razie. W najgorszym razie od razu spakowałaby swoje rzeczy w poszukiwaniu nowej pracy na gorszych warunkach (“Dlaczego tak szybko cię wywalili? Jakaś głupia jesteś”? – zapyta następny pracodawca). I z negatywną opinią z poprzednego miejsca pracy. Dlatego może spokojnie spadać na drzewo.

Ogólnie rzecz biorąc, grantojadom udało się zebrać w jedno najgorsze cechy ukraińskich urzędników:

– skrajna niekompetencja i niechęć do nauki
– niechęć do słuchania krytyki
– potężnie zawyżona samoocena i ocena swojego miejsca w tym brutalnym świecie (samoocena co najmniej na poziomie Margaret Thater, czy Hillary Clinton)” – opisuje ekipę rządzącą dziś w Kijowie znany politolog.