W Stambule o Ukrainie, Krymie, neonazistowskiej Rosji Putina i jej pomocnikach z Zachodu i Kijowa

152

 

Jaka powinna być przyszłość regionu Morza Czarnego, jak poradzić sobie z rosyjską agresją wobec Ukrainy oraz okupacją Krymu i wojną na Donbasie debatowali  w dniach 3-4 listopada w Stambule podczas konferencji “Krym w kontekście bezpieczeństwa w regionie Morza Czarnego: problemy i perspektywy” eksperci, którzy zjechali się do tureckiej stolicy na zaproszenie Centrum Analiz i Prognoz Politycznych „Krym” i Fundacji Konrada Adenauera.

Od rana do wieczora dyskutowano na temat możliwości współpracy państw regionu bałtycko-czarnomorskiego, strategii reintegracji Krymu do Ukrainy w kontekście bezpieczeństwa w regionie Morza Czarnego, “zamrożonych” konfliktów w Karabachu, Abchazji, Południowej Osetii, Naddniestrzu i Krymie, misji Unii Europejskiej w regionie czarnomorskim, roli i znaczeniu społeczeństwa obywatelskiego w rozwiązywaniu problemów regionu, a także o mapie drogowej regionalnej “dyplomacji obywatelskiej”.

Wystąpienie prezesa Polsko-Ukraińskiej Fundacji Wolności i Rozwoju zostało uznane za najlepsze spośród wygłoszonych podczas konferencji.

Opublikowały je też ukraińskie media:

http://www.blackseanews.net/read/108054

 

Poniżej publikujemy treść wystąpienia prezesa Polsko-Ukraińskiej Fundacji Wolności i Rozwoju Michała Kozaka:

(tłumaczenie techniczne z języka rosyjskiego)

Dzień dobry. Zanim zacznę swoje wystąpienie, chciałbym podziękować organizatorom konferencji za zaproszenie, i za to, że interesuje ich opinia z dalekiej Polski, której jak postaram się pokazać, bardzo bliska jest sprawa stabilności, bezpieczeństwa i rozwoju regionu czarnomorskiego. Nieodłącznym z polskiego punktu widzenia elementem takiego stanu rzeczy jest kwestia uregulowania problemu rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie na warunkach deokupacji Krymu i pełnej kontroli Ukrainy nad terytorium zagarniętego przez agresora półwyspu i Donbasu.

Sytuacja, jaka powstała dziś w regionie Morza Czarnego i na Krymie ma za sobą kilka czynników destabilizacji – o charakterze tak wewnętrznym, jak i zewnętrznym. To polityka Rosji, polityka Unii Europejskiej (a ściślej jej brak), polityka Niemiec i Francji, a także działania ukraińskich władz.

 

1.

 

Oczywistym czynnikiem destabilizacji jest polityka putinowskiej Rosji, niektórzy nazywają ją neoimperialną, ja nie boję się nazwać jej wprost neonazistowską. Neonazistowską między innymi z tej przyczyny, której często nie widzą lub nie chcą widzieć na Zachodzie – ideologicznej bazy polityki Kremla – przekonania o tym, że „ruski świat” to wcielenie wszystkiego co najlepsze w historii ludzkości, aż do teorii wyższej rasy – Rosjan-prawdziwych Aryjczyków.

Wypada tu choćby przypomnieć wypowiedzi przewodniczącego komitetu oświaty Dumy Państwowej Rosji – Wiaczesława Nikonowa:

„Nasza Ojczyzna ma za sobą wielką przeszłość. Odłam aryjskiego plemienia zszedł z karpackich gór, pokojowo zaludnił Wielką Równinę Rosyjską, Syberię, najzimniejszą część planety, doszedł do Oceanu Spokojnego, założył Fort Ross, wessał w siebie soki bogatszych kultur Bizancjum, Europy, Azji, wytyczył drogę w kosmos.”

„Jeśli rozdzielimy całą ludzkość na trzy grupy: 1) założycieli kultury 2) nosicieli kultury i 3) burzycieli kultury, to przedstawicielami pierwszych dwóch grup będą tylko i wyłącznie Aryjczycy. Właśnie Aryjczycy stworzyli fundament i ściany wszystkich dzieł ludzkich. Inne narody odcisnęły swoje piętno wyłącznie na zewnętrznej formie i kolorycie.”

Niczego to nie przypomina? Nie, to nie Hitler, to przewodniczący komitetu Państwowej Dumy Rosji.

Tolerancyjność Zachodu w odniesieniu do rosyjskiej neoimperialno – nazistowskiej ideologii i polityki doprowadziła do sytuacji w mołdawskim Naddniestrzu, wojny 2008 r. w Gruzji, agresji wobec Ukrainy z aneksją Krymu i wojną na Donbasie i ogólnie sytuacji w regionie czarnomorskim.

Przy tym – polityka Putina i Rosji, choć dziś wielu polityków Unii Europejskiej robi wrażenie wstrząśniętych jej rzekomą nieoczekiwanością była oczywista i w pełni przewidywalna, po prostu ich działania były ignorowane. 

W tym miejscu warto przypomnieć słowa nieżyjącego prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego wypowiedziane przez niego w Tbilisi w lecie 2008 r. odnośnie konieczności jednolitego frontu przeciwko rosyjskiej polityki agresji: „Dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze być może Polska”.

Ale zamiast zdecydowanej i konsekwentnej reakcji Zachodu na agresję Rosji otrzymaliśmy bezmyślną politykę „resetu” w wykonaniu administracji Baracka Obamy, wspieranie przez Zachód prorosyjskiego Wiktora Janukowycza jako „czynnika stabilizacji”, niemieckie i francuskie przedkładanie biznesów z Rosją nad zasady, leżące u podstaw powojennego ładu w Europie i samej Unii Europejskiej.

Przez wiele lat Zachód krok za krokiem upewniał Putina w tym, że może on sobie pozwolić na wszystko. Efektem takiej polityki Zachodu są tragedia narodu krymskotatarskiego, który dziś znajduje się na krawędzi ludobójstwa, dziesiątki tysięcy trupów na Donbasie i tysiące dzieci, które dziś opłakują swoich ojców. Za te cierpienia, krew i łzy Tatarzy i Ukraińcy mają dziś pełne prawo powiedzieć ogromne „dziękuję” USA, Unii Europejskiej i personalnie Angeli Merkel i Francois Hollande’owi.

 

2.

 

Polityka oczekiwania, że oto wreszcie przyjdą duzi, mądrzy wujkowie i porozwiązują wszystkie problemy, jak pokazało życie jest błędna. Błędna, po pierwsze z tej przyczyny, że ci duzi wujkowie wcale nie są tacy mądrzy jak im samym się zdaje, i jak czasem zdaje się tym, którzy na nich patrzą. Po drugie dlatego, że ci wujkowie jeśli już zaczną zajmować się problemami, będą je rozwiązywać nie tak, jakby się tego chciało tym, którzy czekali ich decyzji, ale tak jak tym wujkom się opłaca.

Dziś mamy sytuacje pełnego opuszczenia swoich pozycji przez Unię Europejską. W miejsce Unii Europejskiej z jej zasadami w stworzoną przez jej odsunięcie się próżnię wchodzą pojedyncze kraje Zachodu, które interesy mieszkańców regionu traktują jak przedmiot targów w swoich relacjach z Rosją.

Wyraźnym tego dowodem jest sytuacja z Ukrainą, Krymem, Donbasem oraz tak zwanymi „formatem normandzkim” i „porozumieniami mińskimi” narzuconymi Ukrainie, w rzeczywistości przypominająca dziś sytuację zgwałconej i ograbionej dziewczyny, która zwróciła się o pomoc do komisariatu policji, ale zamiast funkcjonariusza policji z jego uprawnieniami wychodzi do niej jakiś człowiek, który jak się okazuje tak w ogóle, to od dawna przyjaźni się z gwałcicielem, i zaczyna pozorować przywracanie sprawiedliwości.

W efekcie zamiast ukarania gwałciciela-grabieżcy ten udawany policjant domaga się od dziewczyny, żeby zostawiła napastnikowi swój telefon i zadowoliła się tym, że odda on jej kartę sim, zapomniała o żądaniu ukarania za gwałt i jeszcze na znak, że się z nim pogodziła pocałowała go w policzek, dlatego że zaraz zaczyna się Oktoberfest i pseudopolicjantowi chce się pić piwo i świętować ze swoim przyjacielem gwałcicielem.

Zamiast tego, by doczekać się praworządności ofiara słyszy:

„Dziewczyno i czego ty chcesz? No zgwałcił cię, i co? W życiu takie rzeczy się zdarzają. Idź do domu, zrób sobie normalny makijaż, cała twarz we łzach, tusz rozmazany, aż nieprzyjemnie patrzeć, i nie przeszkadzaj już.”

Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że podejście do agresji Rosji przeciwko Ukrainie prezentowane przez Niemcy i Francję, które na zaproszenie agresora Putina faktycznie zawłaszczyły sobie pełnomocnictwa Unii Europejskiej, to bezpośrednie zagrożenie dla stabilności i bezpieczeństwa w Europie.

Nie może być żadnych wątpliwości, że to niedopuszczalne.

Absolutnie niedopuszczalne są żądania, tak ze strony agresora – Rosji, jak i ze strony przygrywających mu przedstawicieli Niemiec i Francji dotyczące wprowadzenia wskazanych przez nie zmian do konstytucji i ustawodawstwa Ukrainy.

Ciekawe – rząd Francji zgodziłby się na żądania jakichś zewnętrznych graczy dotyczące umocowania na poziomie ustawowym, czy konstytucyjnym specjalnego statusu południowych regionów kraju, czy określonych dzielnic Paryża? Albo rząd Niemiec na utworzenie Ludowej Republiki Kreuzberga w Berlinie? Oczywiście, że nie.  Ale w jakiś cudowny sposób przedstawiciele tych dwóch państw uważają za usprawiedliwione swoje żądania wniesienia analogicznych zmian do konstytucji i ustaw Ukrainy.

Prawo decydowania, jaki powinien być konstytucyjny ustrój Ukrainy należy wyłącznie do narodu Ukrainy. Tu nie ma miejsca dla zewnętrznych graczy.

Tym bardziej niedopuszczalne jest żądanie, by Ukraina faktycznie zrezygnowała z żądania oswobodzenia Krymu zadowalając się, jak to nie tak dawno powiedziała Angela Merkel „suwerennością bez Krymu”.

 

3.

 

W tej nieprostej sytuacji niezbędne jest odbudowanie, a jeśli być uczciwym – faktycznie stworzenie od zera w ramach Unii Europejskiej centrum stabilności regionalnej, rozumiejącego sytuację w regionie bałtycko-czarnomorskim i bezpośrednio od niej zależnego. O tym jak będzie wyglądać region, i jak będzie rozwijać się współpraca w nim powinny decydować państwa regionu, a nie jak to ma miejsce dziś za ich plecami ktoś inny, na kogo taka, czy inna sytuacja w regionie nie wpływa bezpośrednio.

Tu warto zwrócić uwagę na propozycję polskiego prezydenta Andrzeja Dudy dotyczącą regionalnej współpracy bałtycko-czarnomorskiej.

Odpowiadając na wyzwania dnia dzisiejszego, my faktycznie prowadzimy dyskusję z wczoraj, staramy się naprawić wczorajsze błędy, które stworzyły te problemy, z jakimi dziś walczymy. Po to, by realnie zmienić sytuację, niezależnie od istniejących problemów trzeba już dziś tworzyć warunki dla współpracy jutro i w dalszej przyszłości.

Główne w nowej regionalnej polityce – odejść od stale pojawiającego się pytania „kto najważniejszy?” i przejść do sprawy „jakie wzajemne korzyści uczestnicy polityki współpracy mogą z niej mieć?” Dlaczego odejść? Dlatego, że zmaganie się o rzekomą, czy faktyczną pozycję lidera nie prowadzi do realnych zmian – realne zmiany w postaci konkretnych z sukcesem realizowanych wspólnych projektów, przynoszących korzyści wszystkim uczestnikom i w konsekwencji stabilności, dobrobytu i bezpieczeństwa w regionie to efekt ciężkiej pracy, a nie pogoni za regaliami i atrybutami władzy.

 

4.

 

Region Morza Czarnego, kiedy na niego patrzą z Brukseli wygląda jak jakaś peryferia Europy – to błąd.

Jeśli spojrzymy na geopolityczną mapę zobaczymy, że Morze Czarne to faktycznie wewnętrzne morze Unii Europejskiej i państw związanych z nią umowami o stowarzyszeniu, czy tak jak Turcja oczekujących na wejście do UE.

Odpowiednio stosunek do regionu powinien być nie jak do niezrozumiałej i w rzeczywistości nikomu nie potrzebnej peryferii, a jak do pełnowartościowego regionu Europy.

Ogromne oczekiwania i nadzieje z powodu uregulowania sytuacji w regionie czarnomorskim pokładane są na Brukselę i Unię Europejską. Szczerze mówiąc, ja nie oczekiwałbym żadnego przełomu, jeśli nie będzie w tym kierunku samodzielnych kroków ze strony krajów regionu – członków Unii Europejskiej wspólnie z państwami stowarzyszonymi z UE.

Co już mamy?

Region bałtycko-czarnomorski, to jedna trzecia członków Unii Europejskiej.

W tym momencie mamy ruch w kierunku współpracy w sferze bezpieczeństwa ze strony państw bałtyckich i Szwecji, odradza się praca Grupy Wyszehradzkiej – Słowacji, Czech, Węgier, Polski. Z uwzględnieniem możliwej aktywizacji Rumunii i Bułgarii to daje 10 z 28 państw Unii Europejskiej.

Bułgaria – 7,25 mln mieszkańców, 17 miejsc w Europarlamencie

Węgry – 9,9 mln, 21 miejsc

Estonia – 1,3 mln, 6 miejsc

Łotwa – 2 mln, 8 miejsc

Litwa – 2,9 mln, 11 miejsc

Polska – 38,5 mln, 51 miejsc

Rumunia – 19,9 mln, 32 miejsca

Słowacja – 5,4 mln, 13 miejsc

Szwecja – 9,6 mln, 20 miejsc

Czechy – 10,5 mln, 21 miejsc w Europarlamencie

W sumie 107 mln z 507 mln mieszkańców i 200 z 751 miejsc w Europarlamencie, 1500 z 4500 tys km2 terytorium Unii Europejskiej.

Do tego 75 mln mieszkańców Turcji, 46 mln Ukrainy, 9,5 mln Azerbejdżanu, 4,5 mln Gruzji, 3,6 mln Mołdawii, 3 mln Armenii – w sumie 141,6 mln.

To ogromna siła jeśli będziemy występować razem. To realna siła, która może zmusić Unię Europejską przestać uważać region czarnomorski peryferiami i oddawać jego przyszłość w ręce graczy, dla których to po prostu karta przetargowa w targach z Rosją. Kiedy jesteśmy osobno z nami nikt nie będzie się liczył, naszych interesów nikt nie będzie uwzględniał. Ale my mamy ogromny twórczy potencjał.

Jednak żeby coś realnego z tego wyszło konieczna jest współpraca oparta nie na strachu przed Rosją, a na wspólnych wartościach i długoterminowych interesach partnerów.

To mogą być duże projekty, na przykład w sferze energetycznej. One są ładne, wiąże się z nimi wiele spektakularnych wydarzeń, wielkie pieniądze, ale ja osobiście uważam, że najefektywniejsza jest sytuacja, kiedy współpraca zaczyna się od dołu i przejawia się w setkach i tysiącach małych projektów, tak o gospodarczym, jak i społecznym charakterze.

Jest oczywiste, że propozycja regionalnej współpracy nie może obejmować rosyjskiego agresora. Rosja postawiła się poza obszarem europejskiej wspólnoty dokładnie tak, jak osiemdziesiąt lat temu poza tym obszarem postawiły się hitlerowskie Niemcy, i patrząc na nastroje samych mieszkańców tego kraju trzeba przyznać, że zrobiła to na bardzo, bardzo długo. Po prostu w miejsce iluzji trzeba przyjąć prawdę – Rosji i Rosjanom z europejskimi wartościami jest nie po drodze. Patrząc na historię tego kraju widać, że nigdy jej z nimi po drodze nie było, i na dziś nie ma żadnych przesłanek, że kiedykolwiek będzie.

Dla Rosji nie ma miejsca w polityce regionalnej współpracy nie dlatego, że ktoś się jej boi, czy ktoś jej nie lubi, a dlatego, że wartości jakie są wspólne dla państw regionu – pokojowa współpraca i opłacalny dla wszystkich rozwój w warunkach demokracji to dla niej wartości i pojęcia obce.

 

5.

 

Przed instytucjami europejskimi stoi teraz wielkie pytanie – jak podtrzymać ukraiński naród w walce o demokratyczne, nowoczesne państwo i w walce z rosyjska agresją. Jak pomóc mu odbudować terytorialną integralność, wyzwolić Krym spod okupacji i przekształcić feudalno-oligarchiczny system polityczno-ekonomiczny kraju.

Bardzo często, kiedy idzie mowa o wsparciu przez Unię Europejską państw regionu od razu zaczyna się rozmowa o niezbędności wsparcia makroekonomicznego. Ale to w odniesieniu do Ukrainy nieprawidłowe podejście.

Ja bym w ogóle mówił o konieczności zaprzestania jakiegokolwiek finansowego wsparcia ukraińskiego budżetu. I to z bardzo prostego powodu – te pieniądze w żaden sposób nie poprawią sytuacji, można nawet powiedzieć, że one tylko naszkodzą pomagając odsuwać kres feudalno-oligarchicznego systemu.

Jeszcze w czasach prezydentury Wiktora Janukowycza znany ekonomista Anders Aslund ogłosił, że skala rozkradania środków budżetowych w Ukrainie to mniej więcej 10 mld dolarów rocznie. Wiosną tego roku Micheil Saakaszwili twierdził,że w zeszłym roku ukradziono około 7 mld dolarów. W zeszłym roku organizacje ukraińskich wolontariuszy zaopatrujących armię informowały o tym, że w strukturach ministerstwa obrony rozkradanych jest do 70 procent środków budżetowych. Według oficjalnych informacji premiera Arsenija Jaceniuka wydatki na armię w tym roku sięgnęły 90 mld hrywien, czyli około 4 mld dolarów. Wystarczy popatrzeć na raporty ukraińskich parlamentarzystów i wolontariuszy z ostatnich miesięcy, żeby zrozumieć, że większość z tej sumy, ta jak w zeszłym roku rozkradziono.

Niemal codziennie wypływają nowe informacje o związkach prezydenta Ukrainy, premiera Ukrainy, ministrów, parlamentarzystów z rozkradaniem i praniem kolejnych milionów dolarów i euro.

W rzeczywistości pod przykrywką rosyjskiej agresji zamiast zmian feudalno-oligarchicznego systemu odbywa się jego umocnienie i jednocześnie polityczna rozprawa z tymi, którzy żądają realnych zmian. Liczba więźniów politycznych przeciwników ukraińskiej oligarchii już dawno według informacji organizacji ochrony praw człowieka przekroczyło liczbę więźniów politycznych reżimu Janukowycza.

Co my widzimy? To, że nawet w sytuacji gospodarczej katastrofy i wojny Ukraina nie potrzebowałaby szerokiego wsparcia makroekonomicznego, gdyby nie złodziejstwo o gigantycznej skali dokonywane przez ekipę Petra Poroszenki – Arsenija Jaceniuka.

Ukraińskie władze domagają się pieniędzy, których jak mówią katastrofalnie nie wystarcza, ale w prywatnym życiu i prywatnych biznesach przedstawiciele tej władzy, jak by to dziwnie nie wyglądało w czasach kryzysu, z pieniędzmi, i to wielkimi problemów nie mają. Dość przypomnieć szybkość, z jaką prezydent-oligarcha Poroszenko zwiększa swoje dochody.

W miejsce reform, które przybliżałyby Ukrainę w stronę europejskich standardów mamy porażające swoją skalą złodziejstwo, coraz bardziej i bardziej rozkręconą przez rządzącą ekipę Petra Poroszenki falę prześladowań tych, którzy domagają się realnych zmian i występują przeciwko restauracji oligarchiczno-feudalnego systemu.

Właśnie dlatego konieczne jest nowe podejście do wsparcia Ukrainy. A głównym żądaniem odnośnie ukraińskiej władzy powinno być: dosyć kraść!

Tutaj nie ma miejsca na zamykanie oczu na przestępstwa tylko dlatego, że komuś się wydaje, że ten, kto się ich dopuszcza to lepszy wybór. Z widocznym efektem przechodziliśmy to już z Wiktorem Janukowyczem i ludźmi jego reżimu. I owoce ówczesnego przymykania oczu na złodziejstwo i korupcję Europa i Ukraina spożywają dziś.

Tutaj trzeba podkreślić, że ogromnym problemem jest destabilizacyjna polityka ukraińskich władz w odniesieniu do okupowanego Krymu – to faktycznie wsparcie rosyjskiej okupacji – przez dostawy energii elektrycznej po cenie niższej niż cena zakupu – w efekcie ma miejsce nie po prostu wsparcie, ale wręcz sponsorowanie okupacji dokonywane przez Kijów. To niezrozumiała idea tak zwanej wolnej strefy ekonomicznej „Krym”. To nie wpisanie na ukraińską listę sankcyjną głównych rosyjskich banków z listy sankcyjnej USA. To przemyt wyrobów cukierniczych z rosyjskiej fabryki ukraińskiego prezydenta na okupowany Krym i Donbas. Przykłady można wyliczać bez końca.

Przy tym trzeba rozumieć, że Unia Europejska to nie Rosja Putina. Że wtrącanie się w wewnętrzne procesy suwerennych państw to nie sprawa, ani sąsiadów, ani Unii Europejskiej. Ale z drugiej strony nie mogą oni nie reagować na procesy, które budzą niepokój.

Prawidłową w tej sytuacji wydaje się polityka, którą można nazwać „zero tolerancji dla feudalno-oligarchicznego systemu i jednocześnie maksymalna i wszechstronna pomoc dla obywateli, którzy chcą zmieniać swój kraj”.

Dlatego, równocześnie z twardą pozycją w stosunku do ukraińskiej władzy niezbędne jest realne wspieranie ukraińskiego obozu zmian – działaczy społecznych, którzy na poziomie lokalnym robią nie tak zwane reformy oligarchiczno-feudalnego systemu, które moim zdaniem są z zasady niemożliwe, a realnie budują od zera system efektywny i współczesny.

Przy wielokrotnie niższych wydatkach niż miliardy euro makroekonomicznego wsparcia umiejętnie chowane w kieszeniach ukraińskich polityków i urzędników uzyskamy znacznie lepszy efekt.

Ale, niestety narzucone Ukrainie tak zwane „porozumienia mińskie” mogą silnie utrudnić ten proces.

Jednym z głównych elementów współpracy z Unią Europejską powinien być maksymalnie swobodny przepływ mieszkańców regionu sprzyjający wymianie idei, doświadczeń, nawiązywaniu kontaktów i budowaniu więzi ekonomicznych. Ale niestety, w odniesieniu do Ukrainy trzeba wyrazić ogromną wątpliwość w tej kwestii. I rzecz wcale, albo nie tylko w problemach Ukrainy z realizacją „mapy drogowej”, a w polityce Niemiec i Francji, które wszystkie wysiłki Ukrainy w tej kwestii sprowadzają do zera.

Żądanie amnestii dla członków prorosyjskich band Donbasu, o czym przedstawiciele tych dwóch krajów milczą, zamyka przed Ukrainą możliwość uzyskania bezwizowego reżimu z Unią Europejską.

Na miejscu Ukraińców ja bym nie oczekiwał, że parlamenty krajów Unii Europejskiej ratyfikują porozumienie, dzięki któremu bandyci, którzy dziś gwałcą, grabią, mordują, odcinają ręce wziętym do niewoli ukraińskim żołnierzom u których zobaczyli patriotyczne tatuaże, kastrują jeńców, rozpruwają brzuchy oponentów politycznych, zabijają duchownych wyznań innych niż moskiewski odłam prawosławnej cerkwi, będą mogli jako obywatele Ukrainy w dowolnym momencie faktycznie bez żadnej kontroli wjeżdżać do dowolnego kraju Europy.

A to nie wymyślone historie – to ponura rzeczywistość Donbasu.

Zapewnienia ukraińskich władz, że ci którzy dopuszczali się tych zbrodni nie będą amnestionowani można odłożyć na bok. Nikomu nie uda się przeprowadzić pełnowartościowego postępowania karnego konkretnych spraw, a przy tym jeszcze zgodnie z „porozumieniami mińskimi” powinni je prowadzić pseudoprokuratorzy, a sądzić pseudosędziowie wybrani spośród prorosyjskich bandytów.

I na tej ponurej nucie chciałbym zakończyć swoje wystąpienie.

 

W konferencji uczestniczyli:

dr Filiz Tutku Aidin-Bezikoǧlu – Uniwersytet Nauk Społecznych w Ankarze, Turcja 

Borys Babin – przedstawiciel rządu Ukrainy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, Ukraina

Eskender Barijew – członek Medżlisu (rządu) Narodu Krymskotatarskiego,  szef Centrum Analiz i Prognoz Politycznych „Krym”, koordynator Krymskotatarskiego Komitetu Obrony Praw Człowieka, Autonomiczna Republika Krym, Ukraina

Olga Dorochina – Południowo-kaukaski Instytut Bezpieczeństwa Regionalnego, Gruziński Komitet Narodowy Obywatelskiego Forum Helsińskiego, Gruzja

dr Mieste Hotopp-Riecke – szef Instytutu Badań Kaukaskich, Tatarskich i Turkiestańskich, Niemcy

Bohdan Jaremenko – przedstawiciel Ukrainy w Organizacji Czarnomorskiej Współpracy Gospodarczej, szef Majdanu Spraw Zagranicznych, przewodniczący Rady Społecznej przy Komitecie Spraw Zagranicznych Rady Najwyższej Ukrainy, Ukraina

prof. S. Hakan Kirimli – University of Wisconsin-Madison, USA

Andrij Klymenko – redaktor naczelny serwisu informacyjnego Black Sea News, szef departamentu krymskiego Majdanu Spraw Zagranicznych, Ukraina 

Michał Kozak – prezes Polsko-Ukraińskiej Fundacji Wolności i Rozwoju, Polska

Artur Lakatos – historyk, ekonomista, Rumunia 

Andriej Okara – dyrektor Centrum Studiów Wschodnich, Rosja

Alexandru Postica – Stowarzyszenie Promo–Lex, Instytut Badań Prawnych i Politycznych Mołdawskiej Akademii Nauk, Mołdawia 

dr Elnur Soltanov – dziekan Szkoły Spraw Publicznych i Międzynarodowych, Azerbejdżan

dr Mikael Zolyan – Państwowy Uniwersytet im. Brusowa w Erewaniu, Armenia

 

(tekst oryginalny)

Добрый день. Прежде чем начать по сути, хотел бы поблагодарить организаторов конференции за приглашение, и за то что интересное им мнение из далекой Польши, которой, как постараюсь показать, очень близка тема стабильности, безопасности и развития черноморского региона. Неотъемлимым с польской точки зрения того элементом является урегулирование вопроса российской агрессии против Украины на условиях деоккупации Крыма и полной контроли Украины над территорией захваченого агрессором полуострова и Донбасса.

Ситуация, сложившаяся сегодня в регионе Черного моря и в Крыму имеет за собой несколько факторов дестабилизации – так внешнего, как и внутреннего характера. Это политика России, политика Евросоюза (а точнее её отсутствие), полтика Германии и Франции, а также действия украинской власти.

 

1.

 

Очевидным фактором дестабилизации является политика путинской России, некоторые называют её нэоимперской, я не боюсь назвать её прямо неонацистской. Неонацистской между прочим из-за того, чего часто не видят или не хотят видеть на Западе – идеологической базы политики Кремля – убеждения о том что русский мир это воплощение самого лучшего в истории человечества прям до теории высшей расы – россиян – настоящих Арийцев. Здесь стоит хотя бы напомнить высказания председателя комитета по образованию Государственной Думы России – Вячеслава Никонова:

«У нашего Отечества великое прошлое. Ветвь арийского племени спустилась с Карпатских гор, мирно заселила Великую Русскую равнину, Сибирь, самую холодную часть планеты, дошла до Тихого океана, основала Форт Росс, впитала в себя соки богатейших культур Византии, Европы, Азии, проложила дорогу в космос.»

“Если мы разделим все человечество на три группы: 1) основателей культуры, 2) носителей культуры и 3) разрушителей культуры, то представителями первых двух групп будут, пожалуй, только одни арийцы. Именно арийцы создали, так сказать, фундамент и стены всех человеческих творений. Другие народы наложили свой отпечаток только на внешнюю форму и окраску”.

Ничего не напоминает? Нет, это не Гитлер, это председатель комитета Государственной Думы России.

Толерантность Запада по отношению к российской нэоимперско-нацистской идеологии и политике привела до ситуации в молдовскому Приднестровии, войны в Грузии в 2008 г., агрессии против Украине с аннексией Крыма и войной на Донбассе и ситуации в черноморскому регионе в общем.

При этом – политика Путина и России, хотя сегодня многие политики Евросоюза делают вид пораженных её мнимой неожиданностью, была очевидной и вполне предсказуемой, просто их действия игнорировались.

Здесь стоит напомнить слова покойного президента Польши Леха Качинского высказаны ним в Тбилиси летом 2008 г. по поводу необходимости единого фронта против российской политики агрессии: «Сегодня Грузия, завтра Украина, послезавтра возможно Польша».

Но вместо решительной и последовательной реакции Запада на агрессию России мы получили безграмотную политику «рэсэта» в исполнении американской администрации Барака Обамы, поддержку Западом проросийского Виктора Януковича в Украине как «фактора стабилизации», немецкое и французское предпочтение бизнесов с Россией вместо принципов, на которых основан послевоенный лад в Европе и сам Евросоюз.

На протяжении нескольких лет Запад шаг за шагом убеждал Путина во вседозволенности. Эффектом этой политики Запада являются трагедия крымско-татарского народа, который сегодня находится на грани геноцида, десятки тысяч трупов на Донбассе и тысячи детей, которые сегодня оплакивают своих отцов. За эти страдания, кровь и слёзы татары и украинцы вполне сегодня вправе сказать огромное «спасибо» США, Евросоюзу и лично Ангели Меркел и Франсуа Олланду.

 

2.

 

Политика ожидания, что вот наконец-то придут большие, умные дяди и порешают все проблемы, как показала жизнь – ошибочна. Ошибочна, во первых из-за того, что эти большие дяди не так уже умные как им самим кажется, и как иногда кажется тем, кто на них смотрят. Во вторых потому, что эти дяди раз уже начнут заниматься вопросами, будут решать их не так как бы это хотелось тем кто ждал их решения, а так как этим дядям выгодно.

Сегодня мы имеем ситуацию полной сдачи Евросоюзом своих позиции. Вместо Евросоюза с его принципами, в создан его уходом вакуум входят отдельные страны Запада, которые интересы жителей региона используют как разменную монету в своих отношениях с Россией.

Четким того доказательством является ситуация с Украиной, Крымом и Донбассом и так называемыми «нормандским форматом» и «минскими соглашениями» навязанными Украине, на самом деле напоминающая сейчас ситуацию изнасилованной и ограбленной девушки, которая обратилась за помощью в полицейский участок. Но вместо уполномоченного полицейского к ней выходит какой-то человек, который как оказывается вообще то давным-давно дружит с насильником и начинает делать вид что наводит справедливость. В итоге вместо наказания насильника-грабителя этот горе полицейский требует от девушки, чтобы оставила грабителю свой мобильный и была довольна тем что разрешают ей оставить себе сим-картку, забыла про требование наказания за изнасилование, и еще в знак примирения поцеловала насильника в щечку, потому что уже октоберфест начинается и горе полицейскому хочется пить пиво и праздновать вместе с его другом насильником.

Вместо того чтобы дождаться наведения порядка жертва слышит:

«Девушка ну и чего вам надо? Ну изнасиловал вас и то? В жизни такое бывает. Идите домой, сделайте себе нормальный макияж, а то все лицо в слёзах, чернило размазанное, смотреть противно, и не мешайте уже.»

Надо четко и ясно сказать, что подход к агрессии России в Украине презентованный Германией и Францией, которые  по приглашению агрессора Путина фактически захватили себе полномочия Евросоюза это прямая угроза стабильности и безопасности в Европе. Здесь не может быт никаких вопросов, что это недопустимо.

Абсолютно недопустимыми являются требования, так со стороны агрессора – России, как и со стороны подыгрывающих ему представителей Германии и Франции касающихся внесения указанных ними изменений в конституцию и законодательство Украины.

Интересно – согласилось бы правительство Франции на требования каких-то внешних игроков закрепления на законодательном – конституционном уровне специального статуса южных регионов страны или определённых районов Парижа? Или правительство Германии на создание Народной Республики Кройзберга в Берлине?  Понятно что нет. Но каким то чудесным образом представители обоих этих государств считают оправданным свое требования внесения изменений в конституцию и законы Украины.

Право решать каким должен быть конституционный строй Украины принадлежит исключительно народу Украины. Здесь нет места внешним игроком.

Тем более недопустимым есть требование, что бы Украина фактически отказалась от требования освобождения Крыма довольствовавшись, как это не так давно сказала Ангела Меркел «суверенитетом без Крыма».

 

3.

 

В этой непростой ситуации необходимым есть восстановление, а если быть честным – фактически создание с нуля в рамках Евросоюза центра стабильности региональной, понимающего ситуацию в регионе балтийско – черноморском и непосредственно от неё зависимого. То как будет выглядеть регион и как будет развиваться сотрудничество в нем должны решать страны региона, а не как это имеет место сегодня за их спиной кто-то другой, на кого такая или другая ситуация в регионе не влияет непосредственно.

Здесь стоит обратить внимание на предложение польского президента Анджея Дуды по поводу балтийско – черноморского регионального сотрудничества.

Отвечая на вопросы сегодняшнего дня, мы фактически ведем дискуссию с вчера, пытаемся исправить вчерашние ошибки, создавшие эти проблемы, с которыми боремся сегодня. Для того, что бы реально поменять ситуацию, несмотря на существующие проблемы уже сегодня нужно создавать условия для сотрудничества завтра и в дальнейшем будущем.

Главное в новой региональной политике сотрудничества – отойти от постоянно всплывающего вопроса «кто с верху?» и перейти к вопросу «какие взаимные выгоды участники политики сотрудничества могут от неё получить?». Почему отойти? Потому что соревнование по поводу реального или мнимого лидерства не приводит к реальным переменам – реальные перемены в виде конкретных успешно реализованных совместных взаимовыгодных проектов и в итоге стабильности, благополучия и безопасности в регионе это эффект тяжелой работы, а не гонки за регалиями и властной атрибутикой.

 

4.

 

Регион Черного моря когда на него смотрят из Брюсселя является какой-то периферией Европы – а зря.

Если посмотрим на геополитическую карту увидим, что Черное море – это фактически внутренное море Евросоюза и стран связанных с ним договорами о ассоциации, или как Турция ожидающих на вступление в ЕС. Соответственно отношение к региону должно быть не как к непонятной и на самом деле никому не нужной периферии, а как к полноценному региону Европы.

Огромные ожидания и надежды по поводу урегулирования ситуации в черноморскому регионе возлагаются на Брюссель и Евросоюз. Если честно я бы не ожидал никакого прорыву, если не будет в этому направлении самостоятельных шагов со стороны стран региона – членов Евросоюза вместе со странами ассоциированными с ЕС.

Что уже имеем?

Балтийско – черноморский регион, это треть членов Евросоюза.

На данный момент мы имеем движение в направлении сотрудничества в сфере безопасности со стороны стран балтийских и Швеции, возрождается работа Вышеградской Четверки – Словакии, Чехии, Венгрии, Польши. С учетом возможной активизации Румынии и Болгарии это дает 10 из 28 стран Евросоюза.

Болгария – 7,25 млн жителей, 17 мест в Европарламенте

Венгрия 9,9 млн, 21 место

Эстония 1,3 млн, 6 мест

Латвия 2 млн, 8 мест

Литва 2,9 млн, 11 мест

Польша 38,5 млн, 51 место

Румыния – 19,9 млн, 32 места

Словакия – 5,4 млн, 13 мест

Швеция – 9,6 млн, 20 мест

Чехия – 10,5 млн жителей, 21 место в Европарламенте

Итого 107 млн из 507 млн жителей и 200 из 751 места в Европарламенте, 1500 из 4500 тис км2 территории Евросоюза.

К тому 75 млн жителей Турции, 46 млн Украины, 9,5 млн Азербайджана, 4,5 млн Грузии, 3,6 млн Молдовы, 3 млн Армении – итого 141,6 млн.

Это огромная сила если будем выступать вместе. Это реальная сила которая может заставит Евросоюз перестать считать черноморский регион периферией и отдавать его будущее в руки игроков для которых это просто разменная монета в торгах с Россией.  Когда мы разъединены с нами никто не будет считаться, никто наши интересы не будет учитывать. Но у нас огромный созидательный потенциал.

Но чтобы что-то реальное из этого получилось, нужно сотрудничество основанное не на страхе перед Россией, а на совместных ценностях и долгосрочных интересах партнёров.

Это могут быть крупные проекты например в сфере энергетики. Они красивые, здесь много мероприятий, большие деньги, но лично я считаю самой эффективной ситуацию, когда сотрудничество начинается снизу и проявляет себя в сотнях и тысячах небольших проектов, так экономического, как и социального характера.

Очевидно, что предложение регионального сотрудничества не может распространяться на российского агрессора. Россия ставила себя за рамки европейского общества точно так, как восемьдесят лет тому назад за эти рамки ставила себя нацистская Германия, и смотря на настроения самих жителей этой страны нужно признать, что сделала это на очень, очень долго. Просто вместо иллюзий надо принять правду – России и россиянам с европейскими ценностями не по пути. Смотря на историю этой страны видно, что никогда ей с ними по пути не было, и на данный момент нет никаких предпосылок, что когда-то будет.

России нет места в политике регионального сотрудничества не по поводу того, что кто-то её боится, или кто-то её недолюбливает, а из-за того что ценности которые являются общими для стран региона – мирное сотрудничество и взаимовыгодное развитие в условиях демократии это для неё понятия и ценности чужие.

 

5.

 

Перед европейскими институтами сейчас огромный вопрос – как поддержать украинский народ в борьбе за демократическую, современную страну и в борьбе с российской агрессией. Как помочь ему восстановить территориальную интегральность, деокупировать Крым и преобразовать феодально-олигархическую политично-экономическую систему страны.

Очень часто,  когда идет речь о поддержке Евросоюзом стран региона сразу начинается разговор о необходимости макроэкономической поддержки. Но это, как мимнимум по отношении к Украине неправильный путь. Я бы вообще говорил о необходимости прекращения какой-нибудь финансовой поддержки украинского бюджета. И это из очень простой причины – эти деньги никак не улучшат ситуацию, можно даже сказать они её только сделают хуже помогая отдалять конец феодально-олигархической системы.

Еще во время президентства Виктора Януковича известный экономист Андерс Аслунд заявлял что масштаб воровства бюджетных средств в Украине это примерно 10 миллиардов долларов ежегодно. Весной в этом году Микаэль Саакашвили утверждал что в прошлом году украдено порядка 7 миллиардов долларов. В прошлом году организации украинских волонтеров снабжающих армию информировали о том, что в структурах министерства обороны разворовывается до 70 процент бюджетных средств. По официальной информации премьер министра Украины Арсения Яценюка затраты на армию в этом году достигли 90 миллиардов гривен – порядка 4 миллиардов долларов. Достаточно посмотреть отчеты украинских депутатов и волонтеров за последние месяцы, чтобы понять, что большинство из этой суммы, так как в прошлом году разворовано.

Почти каждый день всплывают новые информации  о причастности президента Украины, премьер министра Украины, министров, депутатов к разворовыванию и отмыванию очередных миллионов долларов и евро.

На самом деле под покровом российской агрессии вместо изменений феодально-олигархической системы происходит её укрепление и одновременно политическая расправа с теми, кто требуют реальных перемен. Количество политзаключенных противников украинской олигархии уже давно по информациям правозащитных организации превысило количество узников режима Януковича.

Что мы видим? То что даже в ситуации экономической катастрофы и войны Украина не нуждалась бы в масштабной макроэкономической поддержке если бы не гигантского масштаба воровство, которое совершает команда Петра Порошенки – Арсения Яценюка.

Украинская власть требует денег, которых как говорят катастрофично не хватает, но в личной жизни и личных бизнесах представители этой власти, как не странно во время кризиса, войны и экономической катастрофы с деньгами, и то большими проблем не имеют. Достаточно вспомнить скорость, с которой президент – олигарх Порошенко увеличивает свои доходы.

Вместо реформ которые приближали бы Украину в сторону европейских стандартов имеем поражающее своими масштабами воровство, все больше и больше раскрученную правящей командой олигарха Петра Порошенки волну преследований тех, кто требуют реальных перемен и выступают против реставрации олигархическо – феодальной системы.

Именно поэтому нужен новый подход к поддержке Украины. А основным требованием относительно украинской власти должно стать: хватит воровать!

Здесь нет места на закрывание глаз на преступления только из-за того что кому-то показалось, что тот, кто их совершает это лучший выбор. С видимым эффектом мы это проходили с Виктором Януковичем и людьми его режима. И плоды тогдашнего закрывания глаз на воровство и коррупцию Европа и Украина пожинает сегодня.

Здесь нужно подчеркнуть что огромной проблемой является дестабилизирующая политика украинской власти по отношению к оккупированному Крыму – это фактически поддержка российской оккупации – через поставки электроэнергии по цене ниже закупочной – в итоге происходит здесь не просто поддержка, но прям спонсорство оккупации совершенное Киевом. Это непонятная идея так называемой свободной экономической зоны «Крым». Это не включение в украинский санкционный список главных российских банков из санкционного списка США. Это контрабандные поставки кондитерской продукции из российского завода украинского президента в оккупированный Крым и Донбасс. Примеры можно перечислять бесконечно.

При этом нужно понимать, что Евросоюз это не Россия Путина. Что вмешательство во внутренние процессы суверенных государств это не дело, ни соседей, ни Евросоюза. Но с другой стороны не могут они не реагировать на процессы, которые вызывают тревогу.

Правильной в этой ситуации кажется политика которую можно назвать «ноль толерантности для феодально – олигархической системы и одновременно максимальная и всесторонняя помощь для граждан, которые хотят менять свою страну».

Поэтому одновременно с жесткой позицией относительно украинской власти необходимо реально поддерживать украинский лагерь перемен – общественников, которые на местах делают не так называемые реформы олигархично – феодальной системы, которые на мой взгляд по определению невозможны, а реально строят с нуля систему эффективную и современную.

При в разы меньших затратах чем миллиарды евро макроэкономической поддержки умело прятанных в карманах украинских политиков и чиновников получится куда лучший эффект.

Но, к сожалению навязанные Украине так называемые «минские соглашения» могут сильно усложнить этот процесс.

Одним из основных элементов сотрудничества с Евросоюзом должно быть максимально свободное передвижение жителей региона способствующее обмену идей, опыта, налаживанию контактов и развитию экономических связи. Но, к сожалению по отношению к Украине надо высказать большие сомнения по этому вопросу. И дело совсем, или не только в проблемах Украины с реализацией «дорожной карты», а в политике Германии и Франции, которая все усилия Украины в этом плане сводит на ноль.

Требование амнистирования членов пророссийских бандформирований Донбасса, о чем представители этих двух стран молчат, закрывает перед Украиной возможность получения безвизового режима с ЕС.

На месте украинцев я бы не ожидал, что парламенты стран Евросоюза ратифицируют соглашение, благодаря которому бандиты, которые сегодня насилуют, грабят, убивают, отрезают руки пленным украинским солдатам у которых увидели патриотичные татуировки, кастрируют пленных, разрезают животы политических оппонентов, убивают священников религиозных конфессий других чем московская ветвь православной церкви смогут как граждание Украины в довольный момент без никакого фактически контроля заезжать в любую страну Европы. 

А это не выдуманные истории – это жутка реальность Донбасса.

Утверждения украинской власти, что те, кто совершали эти преступления не будут амнистированы можно отложить на бок. Никто не сможет провести полноценное уголовное расследование конкретных дел, да и еще согласно «минским соглашениям» должны их вести псевдопрокроры а судить псевдосуди избранны из числа пророссийских бандитов.

И на этой жуткой ноте хотел бы закончить свое выступление.