Ukraińska policja na stronie separatystów

174

Brutalnym pobiciem przez policję byłego więźnia politycznego reżimu Janukowycza zakończyło się w Dnieprze obywatelskie zatrzymanie jednego z liderów tzw. «ruskiej wiosny» – próby utworzenia w 2014 r. w obwodzie dniepropietrowskim kolejnej prorosyjskiej pseudorepubliki.

W rocznicę bolszewickiej rewolucji grupa zwoleników komunizmu kierowanych przez lidera nielegalnej organizacji «Związek Sowieckich Oficerów» Wiktora Marczenkę próbowała zorganizować w Dnieprze (d. Dniepropietrowsk) komunistyczny mityng ku czci «wodza światowego proletariatu» i «nierozerwalnych związków Ukrainy i Rosji». Przeszkodzili im w tym miejscowi młodzi nacjonaliści, którzy zatrzymali Marczenkę i dostawili go na posterunek policji domagając się wszczęcia postępowania karnego wobec prorosyjskiego separatysty w związku z jego działaniami przeciwko terytorialnej integralności kraju i zakazanej podobnie jak w Polsce propagandy totalitarnej ideologii komunistycznej.

Marczenko i jego organizacja wiosną 2014 r. współorganizowali w Dniepropietrowsku prorosyjskie wystąpienia, podczas których usiłowano proklamować «Dniepropietrowską Republikę Ludową».

Separatystę, który od trzech lat korzystając z ochrony miejscowego wymiaru sprawiedliwości unika odpowiedzialności za próbę oderwania obwodu dniepropietrowskiego od Ukrainy dostawiono na posterunek policji dzielnicy Amur-Niżniednieprowskiej, gdzie nacjonaliści złożyli kolejne zawiadomienie o popełnionych przez niego przestępstwach domagając się jego formalnego zatrzymania. Mimo to Marczenkę po raz kolejny wypuszczono na wolność.

Zamiast zająć się separatystą policjanci zaatakowali za to obywateli, którzy dostawili go na posterunek.

Brutalnie pobito też organizatora Euromajdanu w Dniepropietrowsku, aresztowanego w grudniu 2013 r. i przetrzymywanego przez reżim Janukowycza jako zakładnika z tzw. grupy więźniów Bankowej» Kyryła Dorolenkę.

– Podczas przepychanek pod posterunkiem policji pobiegłem wstawić się za małym chłopcem, ratować go. Od razu powalili mnie na ziemię i zawlekli na posterunek. Po drodze uderzali moją głową o ścianę i framugę drzwi. Zaciągnęli do pokoju, znów powalili na podłogę i zaczęli kopać po całym ciele, chociaż nie stawiałem oporu. Żebym nie widział kto mnie bije zaciągnęli mi czapkę na oczy. Równocześnie grzebali w moich rzeczach bez udziału świadków i bez zachowania formalności i wtedy znaleźli moją legitymację lokalnego deputowanego. Dopiero wtedy przestali mnie katować. Rezultat wstępnych oględzin lekarskich złamane żebra — opowiada Kyryło Dorolenko. – Płakać nie będę, ale główne pytanie dlaczego separatysta Marczenko do tej pory na wolności? – pyta.

Dokładnie w tym samym posterunku ówczesnej milicji, którego komendantem jest podpułkownik Ołeksandr Mykołajowycz Miszczanynec zatuszowano sprawę napadu dokonanego przez funkcjonariusza służb specjalnych na grupę obserwatorów międzynarodowych podczas sfałszowanych wyborów do ukraińskiego parlamentu w 2012 r.

Warto przypomnieć, że odpowiedzialna za reformę ukraińskiej milicji była szefowa utworzonej w jej miejsce policji Hatia Dekanoidze w wywiadzie dla w wywiadzie dla anglojęzycznego KyivPost oskarżyła rządzącą ekipę Poroszenki i szefa MSW Arsena Awakowa o to, że wykorzystali ją i nagłośnioną reformę służb mundurowych jako parawan dla organizowanych przez nich działań korupcyjnych. Rzekoma reforma okazała się fikcją a kluczowe funkcje w nowej policji obsadzono skorumpowanymi funkcjonariuszami reżimu Janukowycza. W ocenie aktywistów 95 proc. stanu osobowego «nowej» policji stanowią stare skorumpowane i przyzwyczajone do bezprawia kadry milicyjne reżimu Janukowycza.

fot.Internet

Więcej na ten temat:

Hatia Dekanoidze: Reforma policji to fikcja

W Kijowie rozpędzono protest przeciw separatystom